Okiem metodyka: nauczyciele nie potrzebują szkoleń.
Nauczyciele nie potrzebują szkoleń. Tzn. nauczyciele matematyki. A dokładniej – nauczyciele matematyki szkół ponadpodstawowych. Oni wiedzą już wszystko.
Na szczęście nauczyciele szkół podstawowych nie wiedzą jeszcze wszystkiego – być może dlatego, że sytuacja w szkole podstawowej jest jak uczniowie na korytarzach: bardziej dynamiczna? A może dlatego, że po prostu nie uczą w szkole średniej? Po kilku latach pracy jako doradca nadal nie potrafię tego rozstrzygnąć. Może Państwo mi pomożecie?
Moje osobiste, wieloletnie doświadczenia z pracy w liceum nie raz i nie dwa korygowały moje metody nauczania, wymagania, sposoby oceniania, tłumaczenia itd. Stąd być może moje zdziwienie tą sytuacją.
Wybaczcie mi ten przydługi wstęp, ale chcę, żebyście lepiej wczuli się w sytuację. Jestem doradcą metodycznym matematyki, nauczycielem matematyki w szkole średniej i szkolę nauczycieli matematyki szkół podstawowych, bo... nauczyciele szkół średnich wiedzą już wszystko.
Nauczyciele matematyki szkół podstawowych są fantastyczni. Nie, to nie eufemizm – to fakt. Ich cierpliwość, potencjał i podejście do dzieci są inspirujące. Uczę się od nich i uczę ich – bo, na moje szczęście, nie wiedzą wszystkiego. A ja, jako nauczyciel matematyki w szkole średniej...
Praca doradcy metodycznego jest więc czystą przyjemnością. Na co dzień obcuję z wspaniałymi specjalistami – ludźmi, którzy są wysokiej klasy fachowcami w swojej dziedzinie. A do tego mogę ich wspierać.
Jednak ten medal ma jeszcze trzecią stronę. O dwóch pierwszych – pracy w szkole i szkoleniu nauczycieli matematyki – już wspomniałem. Trzecią stroną jest zapotrzebowanie Ośrodka, czyli Pomorskiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli. To kolejne wyzwanie.
W październiku zostałem poproszony o przygotowanie szkolenia dla nauczycieli szkoły podstawowej. Świetnie. Tyle że... dla wszystkich nauczycieli przedmiotów przyrodniczych wraz z nauczycielami edukacji wczesnoszkolnej, bo takie było zapotrzebowanie.
Oczywiście nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej również uczą matematyki, a inni nauczyciele... też czasem jej uczą, choć czasem nawet nie zdają sobie z tego sprawy. A jak nie wiedzą, że jej uczą... no to właśnie ja im w to uświadomię, wyjaśnię, wesprę etc.
Ta praca uczy. Nie pozwala się nudzić i nie daje spocząć na laurach, bo następne wyzwanie pojawiło się po chwili. W marcu okazało się, że mam przygotować szkolenie pt. „Efektywne metody przygotowania uczniów do egzaminu ósmoklasisty z matematyki”.
Zapytacie: „I co w tym takiego specjalnego?”. Słuszne pytanie – a oto odpowiedź.
Drogie koleżanki i koledzy konsultanci i doradcy, wiem, że dla Was szkolenie Rady Pedagogicznej to chleb powszedni. Ja jednak miałem to zrobić po raz pierwszy. Miałem przeszkolić całą Radę Pedagogiczną – tak, by wszyscy nauczyciele skutecznie przygotowywali uczniów do egzaminu z matematyki. Wszyscy, bez wyjątku: panie od nauczania wczesnoszkolnego, nauczyciele historii, poloniści, matematycy, fizycy, geografowie, angliści i inni „iści” też, na księdzu kończąc.
Staję więc oko w oko z wszystkimi nauczycielami uczącymi w szkole podstawowej, nawiązuję kontakt wzrokowy, później emocjonalny – i ich szkolę.
Jak poszło?
Oczywiście bardzo dobrze. Bo w „nagrodę” dostałem następny ciekawy temat szkolenia, ale o tym to już kiedy indziej.
